2010: rok, w którym przeszłam na weganizm (ze szczyptą zaprawy fizycznej)

Tłumacznie bloga JLgoesVegan

Co za rok!

Gdy obudziłam się 1 stycznia 2010 roku, nie miałam pojęcia, że w tym właśnie roku przejdę z wegetarianizmu na weganizm. Wiedziałam jedynie, że czułam się bardzo nieswojo. Zapisałam się więc po raz pierwszy na program oczyszczający, prowadzony przez dietetyka. Program wymagał eliminacji z diety produktów mlecznych. Po skończonym oczyszczaniu uświadomiłam sobie, że od bycia weganką dzieli mnie zwykłe jajko. Tak więc przestałam jeść jajka.

Zaczęłam czytać dużo wegańskich/kulinarnych blogów i książek, i zapełniłam moją kuchnię zdrowym wegańskim jedzeniem. Zakochałam się w gotowaniu, po raz pierwszy w wieku 45 lat.

W lutym i marcu trenowałam, żeby wziąć udział w pierwszym z trzech zaplanowanych przez mnie na ten rok maratonów. (W 2009 r. doznałam kontuzji kolana i postanowiłam, że w 2010 nie wezmę udziału w trójboju.)

W kwietniu przebiegłam pół-maraton organizowany przez MORE Magazine, w strugach lodowatego deszczu. Okropna pogoda (i trudny bieg) jednak nie poszły na marne, bo nagrodą był mój pierwszy posiłek w Candle 79.

Uzależniłam się od tej niesamowitej restauracji, co jest widoczne tutaj*, tutaj* i tutaj*.

W maju wznowiłam trening, przygotowując się do czerwcowego pół-maratonu, i zaczęłam rozważać ideę blogowania na temat mojego przejścia na weganizm.

W czerwcu napisałam gościnny blog dla Cook.Vegan.Lover., a następnie stworzyłam ten blog. Wzięłam również udział w niezbyt znanym pół-maratonie w Fairfield, CT.

W lipcu, sierpniu i wrześniu gotowałam, blogowałam, podróżowałam i biegałam. W sierpniu nagle zaczęłam znowu studiować. 20 lat po zrobieniu magistra, zapisałam się na zaawansowany 2-letni program zawodowy.

W październiku, zrezygnowałam z udziału w ostatnim pół-maratonie, ponieważ miałam kłopoty z naciągniętym ścięgnem prawego uda i nie miałam zamiaru zakończyć sezonu kontuzją. Oprócz pracy w pełnym wymiarze godzin na miejscowej uczelni, uczęszczałam na zajęcia we wtorki wieczorem i prowadziłam na uczelni 5-tygodniowy kurs bezdochodowego menedżmentu w poniedziałki wieczorem.

W listopadzie i grudniu gotowałam, blogowałam (jak szalona z okazji Vegan MoFo!/month of food). Podróżowałam i w zasadzie wcale nie trenowałam.

http://www.blogher.com/2010-year-i-went-vegan-dash-fitness

http://cookingforaveganlover.com/2010/06/16/guest-post-jl-goes-vegan/

*http://www.jlgoesvegan.com/post/2400431205/four-omnivores-and-a-vegan-walk-into-a-bar

*http://www.jlgoesvegan.com/post/1477988914/candle-79-a-vegan-mofo-night-out

*http://www.jlgoesvegan.com/post/892811814/candle-79-x-2-and-an-omnivore-eats-vegan

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: