Wegańskie rozmowy

Poniżej fragment wywiadu Katarzyny Biernackiej z Empatii, opublikowany w listopadowym wydaniu magazynu Organic.

Weganizm jest w Polsce  postrzegany jako radykalna postawa wobec praw zwierząt. Jeśli już jest mowa o poszanowaniu praw zwierząt, to najczęściej zalecany jest wegetarianizm. A wy idziecie o krok dalej. Nie uznajecie półśrodków?

Radykalne jest to, co się dzieje ze zwierzętami, jeśli chodzi o ich eksploatację. Moim zdaniem weganizm nie jest radykalną odpowiedzią, a właściwą. Z pewnością jest czymś nowym i może wzbudzać różne reakcje, ale jeśli nie zacznie się o nim mówić, zawsze będzie czymś egzotycznym. Nie jest ważne to, jak czyste jest moje sumienie, ale jak moja postawa przekłada się na stan faktyczny.  Jeśli  mówimy o wegetarianizmie, to w potocznym rozumieniu mamy na myśli głównie dietę roślinno-nabiałowo-jajeczną, która niestety korzysta wciąż z eksploatacji zwierząt, ich cierpienia i masowego zabijania.  Tam, gdzie jest  hodowla zwierząt i ptaków dla mleka i jajek, są i produkty uboczne w postaci masowo i systematycznie zabijanych kogutków czy cieląt płci męskiej, zaś krowy „mleczne” i kury „nioski”, kiedy ich wydajność stanie się zbyt niska, są sprzedawane do rzeźni. Jest jeszcze hodowla typu „eko”, która się różni tylko poziomem intensywności tego procesu. W hodowli „eko” zwierzęta może i będą dłużej żyły w nieco  lepszych warunkach, ale i tak w ostatecznym rozrachunki będą zarzynane.

I tutaj wchodzimy w temat ekologicznych wędlin. Czy istnienie takiego produktu ma moralne uzasadnienie?

Nawet jeśli zwierzę żyje w lepszych warunkach, jest tylko narzędziem do zaspokajania ludzkiego celu. Dla porównania podam pani teoretyczny przykład psa na łańcuchu. Załóżmy, że ma długi łańcuch, ocieploną budę, miskę z jedzeniem i wodą, ale służy swoim gospodarzom jako żywy alarm, czyli jest żywym narzędziem żyjącym w przyzwoitych warunkach, tak jak krowa w hodowli „eko”. Jeśli pies stanie się mniej czujny, zestarzeje się i przestanie pełnić swoją funkcję, zostaje zabity i zastąpiony młodszym zwierzęciem. Jeśli ktoś jest w stanie zaakceptować taki rozwój sytuacji w przypadku psa, to rozumiem, że akceptuje również hodowlę ”eko”. A że tak nie jest, bo większość nie zgodziłaby się na takie traktowanie psa, to nie rozumiem, dlaczego ktoś ma stosować inną miarę wobec innych  zwierząt.

W jednym z pani wykładów porusza pani temat schizofrenii moralnej, czyli dzielenia przez człowieka  zwierząt na te do kochania i te do zabijania. Jakie są jej źródła? Z jednej strony człowiek akceptuje tłuszcz świński, a z drugiej odrzuca psi smalec.

Schizofrenia moralna jest pojęciem stworzonym przez Gary`ego Francione, amerykańskiego teoretyka praw zwierząt. Jej źródeł można szukać przede wszystkim w udomowianiu zwierząt oraz pośrednio w antropocentrycznych religiach monoteistycznych, w których jest mowa o przyzwoleniu i prawie człowieka do wykorzystywania zwierząt. Pewne zwierzęta zaczęły pełnić funkcję towarzyszy człowieka i to one są obecnie w najlepszej pozycji, w przeciwieństwie do tych, które się zabija i zjada. Jeśli ktoś chce w ten sposób funkcjonować, to musi się emocjonalnie odciąć od eksploatowanych zwierząt. W mieście jest to łatwiejsze, bo nie musimy oglądać rzeźni, aby kupować równo pokrojone plasterki wędliny, ser czy estetycznie zapakowane jajka.

Mam wrażenie, że części ludzi ten temat w ogóle nie interesuje, ale są również i tacy, którzy widząc kotlet na talerzu, są świadomi istnienia hodowli czy rzeźni.  Jednak dla większości z nich koszt głębszego spojrzenia na kawałek mięsa będący kiedyś częścią czyjegoś ciała  jest zbyt duży i kłopotliwy, aby można było zmienić sposób odżywiania czy odmówić zjedzenia kotleta u rodziny. Wiele osób zdaje sobie sprawę, że może żyć bez jedzenia mięsa, nie umrą, nie rozchorują się, ale nie chcą w ten temat głębiej wnikać. Natomiast jeśli chodzi  o jedzenie nabiału czy jajek, to rzecz rozbija się bardzo często o niewiedzę, jak powszechne przeświadczenie o tym, że krowa zawsze daje mleko, tak jak chmura daje deszcz. A jest to przecież ssak z laktacją, która pojawiła się w wyniku ciąży i porodu.

Podstawowym problemem zwierząt jest ich obecny status jako własność człowieka. W takiej sytuacji najbardziej trywialne zachcianki człowieka są dla niego priorytetem, tak jak  cyrk z udziałem zwierząt czy futro. Takie rzeczy są dozwolone w ramach ustawy o ochronie zwierząt, w której znajdziemy rozdziały dzielące zwierzęta według funkcji przydzielanych im przez człowieka. Mamy tam zwierzęta domo-we, zwierzęta dziko żyjące, gospodarskie, czy przeznaczone do celów rozrywkowych.

Gdyby mogła sobie pani wyobrazić świat, o który stara się Empatia, jaki on miałby kształt?

Byłby to świat, w którym o hodowli zwierząt mówi się w takim kontekście, jak dzisiaj o niewolnictwie ludzi.

(Pełny tekst wywiadu jest dostępny na stronie internetowej magazynu Organic)

http://organicmagazine.pl/magazyn-organic/organic/organic-32010-wersja-promocyjna/menu-id-183.html

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: