Mój wegański dom

Tak, mój cały dom jest wegański. Rodzina, zwierzaki, wszyscy są weganami. Oprócz kogutów, uratowanych z lasu kilka miesięcy temu.

Cztery koguty, które śpią w dużej wyłożonej słomą budzie dla psa, w której wmontowaliśmy wysoką półkę, którą one uwielbiają. Tak więc te koguty nie są weganami. Spacerują naokoło domu i wygrzebują robaczki z ziemi. Poza tym ich ulubionym zajęciem jest bieganie za mną i dziobanie mnie w pięty. Czasami też dają mi coś ekstra w postaci solidnego kopniaka swoimi kung-fu stopkami z ostrym pazurkiem na końcu. Nie mogę powiedzieć, żebym była zachwycona. Ale już się przyzwyczaiłam, że wydzierają dzioby o 4 rano, potem znowu o 8 czy 9, po czym jest względna cisza aż do wieczora. Jedzą mieszankę z roślinnego białka i kruszoną kukurydzę. Ale po prostu uwielbiają jarmuż, który rośnie w ogródku. Zresztą nie tylko one. Cały ten organiczny ogródek to świetna stołówka dla ślimaków, zielonych gąsienic i myszy, które wyjadają wszystkie dojrzałe pomidory. Tak więc zostaje mi zrywać zielone. Kładę je na oknie, żeby dojrzały w domu. Ale wracajmy do tłumaczenia  tego króciutkiego tekstu, który zmusił mnie do refleksji nad życiem 🙂

Tłumaczenie tekstu z LivinVeg

Od redakcji: Gościnny wpis w LivinVeg bloggerki Laury Orban.

From Being Veg To Keeping A Veg Only House” (Od bycia wege do ścisłego wege-domu)

Ilu z nas nie je mięsa, ale pozwala, żeby inni ludzie jedli mięso w naszym domu? Ilu z nas nie je mięsa, ale przygotowuje je dla rodziny i znajomych?

Będąc mniejszością wege wśród moich najbliższych, ja dokładnie tak postępowałam przez wiele lat.

W marcu razem z mężem obejrzeliśmy na HBO program pt. Death On a Factory Farm (Śmierć na farmie przemysłowej). Byliśmy w sanktuarium dla zwierząt hodowlanych, widzieliśmy widea z farm przemysłowych. Przeczytałam wiele książek na temat praw zwierząt i weganizmu. Ale kiedy zobaczyłam, z jaką pogardą traktowane są te świnie i potem wieszane na łańcuchu… Nie miałam już zamiaru przeznaczyć ani grosza na ten przemysł, bez znaczenia, czy produkt trafiał do moich ust czy nie.

Następnego dnia, robiąc zakupy na przyszłe spotkanie na wolnym powietrzu, kupiliśmy tylko wege-burgery. To wtedy nasz dom stał się bez-mięsny. Niektórzy ludzie byli przyjaźni, z entuzjazmem próbowali wszystkiego, co przygotowaliśmy. Inni, którzy zawsze przygotowują dla mnie wegańskie jedzenie w ich domu, byli jawnie niezadowoleni perspektywą braku mięsa w moim domu.

Przecież katolicy nie jedzą mięsa w piątki podczas postu. Czasami mięsożercy jedzą makaron, prawda? Według mnie, jeśli oni jedli u mnie w domu raz w miesiącu, to znaczy, że nie jedli mięsnego posiłku 12 razy w roku.

Ale zrozumiałam, że wcale im nie chodziło o rodzaj posiłku. Nasza odmowa kupowania mięsa zrobiła z kwestii osobistych preferencji, szersze etyczne oświadczenie.

Dom wolny od mięsa mówi: Nie tylko my sami nie będziemy brać w tym udziału, ale też nie pozwolimy nikomu innemu tutaj. Zgaduję, że niektórzy ludzie poczuli się, że ich prawa zostały naruszone. Nie myślę, że podobało im się, iż odebrano im jakąś wolność. Jestem pewna, że zwierzęta, które hodowane są na farmach przemysłowych zgodziłyby się, że brak wolności jest do luftu.

Ale nie zgadzam się z założeniem, że każda osoba ma prawo robić i jeść to, co chce w cudzym domu. (…) Osobiście nie odmawiam modlitwy przed posiłkami, ale nie rozmawiam, kiedy ktoś inny odmawia modlitwę przy swoim stole. Jeśli jestem gościem w domu, w którym nie pije się alkoholu, nie przynoszę ze sobą piersiówki.

A jedzenie to nie jest po prostu jedzenie. Jedzenie to komfort, karmienie, tradycja. Nasz dom jest centrum zgromadzeń rodzinnych. Co roku na Boże Narodzenie robimy pizzę i danie sycylijskie, którego nauczyłam się od mojej prababci. Ja jestem osobą, która kontynuuje te tradycje. Dosłownie całymi dniami gotowałam garnki i garnki sosu i wyrabiałam kilogramy za kilogramami ciasta, aby tradycja naszej rodziny mogła być kontynuowana, tak jak wtedy, kiedy moja prababcia była dziewczynką. Pizzę zawsze robiłam z pepperoni. To drugie danie było z wieprzowiną. Jestem pewna, że moja rodzina się zastanawia, co będzie w Boże Narodzenie w tym roku.

Jedzenie w naszym domu jest także dla nich przypomnieniem, co jedzą poza nim. Jedzenie wegetariańskie przypomina im, że każdy kęs mięsa pochodzi od zwierzęcia, które cierpiało. Moja oficjalna postawa to raczej stary kapelusz. Ale to, że mój mąż, który nie jest wegetarianinem, zrezygnował z mięsa w swoim własnym domu (i pije kawę z sojową śmietanką, a do musli dodaje mleko migdałowe), wstrząsa ludźmi. Jego trudniej zlekceważyć. On tego nie robił od lat. On zobaczył coś, co go zmieniło.

Niektórzy z naszych gości przyzwyczajają się do tego pomysłu. Pochwalono nasze gotowanie. I atmosfera jest bardziej radosna teraz, kiedy nie ma na stole mięsa.

Laura Orban lubi zwierzęta, jest weganką i stworzyła stronę o współczuciu na przedmieściach. Dzieli dom i domowe biuro z mężem, dwójką wegetariańskich dzieci i 2 psami.

http://livinveg.com/2010/08/17/from-being-veg-to-keeping-a-veg-only-house/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: