Ingrid Newkirk o etycznym weganizmie: „Do cholery z etyką”


Odpowiedź Gary’ego Francione na wypowiedź prezydenta PETA Ingrid Newkirk, którą opublikował 3 tygodnie temu Time Magazine.

Szanowni Państwo,

„Time Magazine” opublikował artykuł, w którym współzałożycielka organizacji PETA Ingrid Newkirk omawia „flexitarianizm” czyli „wegetarianizm na pół etatu.”

Wielu działaczy stawia sobie za cel to, żeby więcej ludzi jadło mniej mięsa. „Ludzie absolutnie przestrzegający bezmięsnej diety (absolute purists) powinni mieszkać w jaskini” – twierdzi Ingrid Newkirk, prezydent organizacji Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt (PETA) – „Każdy, kto jest świadkiem cierpienia zwierząt i ma nadzieję na redukcję tego cierpienia, nie może przyjąć stanowiska: wszystko albo nic. Musimy być pragmatyczni. Do cholery z etyką (Screw the principle)”.

Możemy wysnuć kilka wniosków z wypowiedzi Newkirk:

Po pierwsze, Newkirk powtarza mantrę nowego ruchu welfarystycznego: że reformy dotyczące poprawy warunków życia zwierząt tak naprawdę redukują cierpienie. Reformy, które promuje PETA i inne nowe pro-welfarystyczne grupy nie powodują znaczącej poprawy warunków życia zwierząt. Reprezentują one po prostu inną formę tortur. Waterboarding na twardej desce czy waterboarding na desce z miękką wyściółką jest dalej waterboardingiem.

Co więcej, w większości przemysł ostatecznie przyjmuje te reformy tak czy inaczej, ponieważ generalnie sprzyjają one zwiększaniu wydajności. Trochę więcej miejsca do cieląt na białą cielęcinę czy alternatywne sposoby trzymania macior przyczyniają się do lepszej produkcji, zmniejszenia kosztów weterynaryjnych i w rezultacie przynoszą korzyści producentom. PETA wyraźnie uznaje, że gazowanie kurcząt jest korzystne ekonomicznie.

Symbioza między dużymi grupami na rzecz zwierząt i zinstytucjonalizowanymi wyzyskiwaczami jest oczywista, kiedy widzimy, że takie grupy jak PETA i zinstytucjonalizowani wyzyskiwacze są zaangażowani w dramat, według którego obrońcy praw zwierząt stawiają za cel ataku praktyki, które są ekonomicznie nieopłacalne. Przemysł wtedy udaje, że walczy; reforma lub jej zmodyfikowana forma zostaje w końcu przyjęta, ponieważ ona nie szkodzi, a zazwyczaj pomaga przemysłowi; grupy na rzecz zwierząt głoszą zwycięstwo; wyzyskiwacze zwierząt cieszą się pochwałami, jakie otrzymują od obrońców zwierząt. Jedynie zwierzęta tracą.

Po drugie, Newkirk wygodnie ignoruje to, że nieustanne promocje takich welfarystycznych refom przez PETA i inne nowe welfarystyczne grupy, i głoszenie, że te reformy sprawiają, że wyzysk jest bardziej „humanitarny”, powodują, iż społeczeństwo czuje się bardziej komfortowo konsumując zwierzęta, i w rezultacie konsumpcja ta wzrasta. Warto zauważyć, że konsumpcja produktów zwierzęcych na osobę idzie w górę, a nie w dół. Kiedy takie grupy jak PETA przyznają nagrodę projektantce rzeźni Temple Grandin, czy chwalą handlarzy produktów z mięsa zwierząt, czy odwołują bojkot KFC w Kanadzie, ponieważ KFC zgodził się na etap zakupu od producentów zagazowanych kurczaków, to jaką to wszystko ma wymowę dla społeczeństwa? Jest to niczym innym jak wielkim stemplem aprobaty ze strony grup „obrony praw zwierząt”.

PETA przyczyniła się do tego, że ludzie, którzy jedzą w KFC w Kanadzie czy w McDonaldzie, czy ci, którzy kupują „szczęśliwe” mięso w Whole Foods, uważają się za obrońców „praw zwierząt”.

Powinno stać się coraz bardziej oczywiste, że ruch ,,szczęśliwego mięsa/produktów zwierzęcych” to jest ogromny krok do tyłu.

Po trzecie, Newkirk wygodnie omija najważniejszy punkt w dyskusji: czy należy przestrzegać wyraźnego wegańskiego etycznego kursu czy zamiast tego zająć się promowaniem reform welfarystycznych.

Jest to gra o sumie zerowej. Ponieważ żyjemy w świecie ograniczonych zasobów. Każdy grosz z pieniędzy, każda sekunda czasu, każdy najmniejszy wysiłek poświęcony na rzecz reform welfarystycznych oznacza mniej pieniędzy, czasu i wysiłku na rzecz oczywistego, jednoznacznego promowania weganizmu. Jeśli duże welfarystyczne korporacje przeznaczyłyby wszystkie swoje środki na promowanie weganizmu, mogłyby zredukować cierpienie i śmierć, poprzez redukcję popytu, pomagając w zmianie paradygmatu, że zwierzęta są rzeczami, które możemy używać, jeśli będziemy je traktować „humanitarnie” na przekonanie, że zwierzęta są istotami mającymi wrodzone wartości moralne, i których w ogóle nie powinniśmy wykorzystywać.

Rozważmy następujący przykład: dzisiaj masz jedną godzinę, którą możesz przeznaczyć na rzecz obrony praw zwierząt. Czy powinieneś ją poświęcić na edukację ludzi, aby jedli jajka kur z wolnego wybiegu czy żeby w ogóle nie jedli jajek (ani innych produktów zwierzęcych)? Nie można robić obu tych rzeczy, a mówiąc ludziom (jak robią to te organizacje), że mogą oni etycznie traktować zwierzęta, jedząc jajka kur z wolnego wybiegu czy inne „szczęśliwe” produkty zwierzęce, dosłownie gwarantujesz, że ludzie ci w najlepszym wypadku wybiorą inną formę tortur, zamiast pełnej eliminacji tortur.

Wybór nie leży, jak sugeruje Newkirk, między zmniejszeniem cierpienia i promocją weganizmu. Jedynie poprzez promowanie weganizmu – pracując nad stroną popytu raczej niż nad stroną podaży (co stanowi główny punkt reform welfarystycznych) – zmniejszymy cierpienie – i śmierć.

Związany z tym jest punkt, że nie tylko cierpienie się liczy, jak sugeruje Newkirk; zabijanie liczy się także. Newkirk widocznie podąża za teorią Petera Singera, że zwierzęta w większości nie są zainteresowane w kontynuacji swojego życia, ale jedynie są zainteresowane w uniknięciu cierpienia. Odrzucam taki pogląd jako fakt rzeczowy. Zaprzeczanie temu, że każda czująca istota pragnie dalej żyć jest absurdalne. Welfarystyczne stanowisko, które akceptują Newkirk i Singer jest takie, że samo życie zwierząt jako takie nie ma wartości moralnej. Być może dlatego PETA zabija większość zwierząt, które są oddawane do jej oddziału w Norfolk. Tak czy inaczej, ja odrzucam ten pogląd, uważając go za „szowinizm gatunkowy” (speciesism).

Tak długo, dopóki kwestią będzie to, jak traktujemy zwierzęta, tak długo, jak będziemy uważać, że jesteśmy usprawiedliwieni wykorzystując je, jeśli robimy to w sposób „humanitarny”, a nie, że nie można usprawiedliwić wyzysku zwierząt, bez znaczenia jak „humanitarny” on jest, nigdy nie nastąpi zmiana paradygmatu.

Po czwarte, rozumiem, dlaczego firmy zwierzęce takie jak PETA promują „flexitarianizm” i są wrogo nastawione do weganizmu. Chcą zachować możliwie jak największą bazę ofiarodawców. Według jednego z członków zarządu PETA, połowa członków PETA nie jest nawet wegetarianami. Jeśli chcesz, aby ci ludzie dawali ci dotacje i pozostawili swój spadek w testamencie, musisz im zapewnić, że będą dobrze się czuli w swojej eksploatacji zwierząt. Jeśli chcesz zadawać się z gwiazdami Hollywoodu i innymi sławnymi ludźmi, którzy spożywają zwierzęta, nie możesz mieć wyraźnego pro-wegańskiego stanowiska. Tak więc zamiast tego zajmujesz pozycję, która obejmuje wszystkich, ale właśnie dlatego, że nie wyklucza żadnych zachowań jako moralnie nie do przyjęcia, nie ma ona żadnego znaczenia.

Ta moralna schizofrenia jest zdumiewająca. PETA rutynowo potępia zinstytucjonalizowanych wyzyskiwaczy zwierząt, ale potem zapomina uznać, że konsumenci, którzy domagają się produktów zwierzęcych – w tym ci wszyscy członkowie PETA, którzy nie są weganami – sami są wyzyskiwaczami zwierząt, którzy tworzą popyt.

Podsumowując, jest to smutne, że największymi przeciwnikami weganizmu jako moralnej podstawy są tak zwani obrońcy zwierząt jak Newkirk i Singer. To jest bardzo przykre, że Newkirk odnośnie etycznego weganizmu mówi: „Do cholery z etyką” czy to, że ci, którzy są rzecznikami etycznego weganizmu „powinni mieszkać w jaskini”.

Jest to niepokojące, że ci, którzy najgłośniej narzekają, że weganizm jest trudny lub odstraszający, to są tzw. obrońcy zwierząt.

Proszę zrozumieć, że ja nie kwestionuję szczerości Newkirk. Ja tylko szczerze uważam, że ona bardzo, ale to bardzo nie ma racji.

Jeśli nie jesteś weganinem, proszę, rozważ to, żeby zostać weganinem. Nie daj się skusić tej fałszywej dychotomii między mięsem i innymi produktami pochodzenia zwierzęcego. Nie ma moralnej różnicy między mięsem a innymi produktami pochodzenia zwierzęcego. Zwierzęta wykorzystywane w przemyśle mlecznym zwykle żyją dłużej, są traktowane tak samo źle, jeśli nie gorzej, niż zwierzęta hodowane na mięso, a ich życie kończy się w tej samej ohydnej rzeźni, gdzie kończą ich odpowiedniki przeznaczone na mięso.

Zostanie weganinem jest proste (wbrew temu, co twierdzą niektóre duże organizacje pro-zwierzęce), weganizm jest lepszy dla zdrowia, jest lepszy dla naszej planety i, co najważniejsze, jest moralnie słuszny. Weganizm to nie jest kwestia współczucia czy miłosierdzia, jest to kwestia fundamentalnej sprawiedliwości.

„Nie-ludzkim” istotom czującym należy się przynajmniej nasz weganizm.

Gary L. Francione

http://www.abolitionistapproach.com/ingrid-newkirk-on-principled-veganism-screw-the-principle/

http://www.abolitionistapproach.com/media/links/p3443/article-in.pdf

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: