Przedszkolak weganin

Tłumaczenie tekstu ze strony http://midwestveg.com

Dzisiejszy wpis nie jest w pełni poświęcony żywności, i prawdę mówiąc może będzie trochę nieklarowny, bo jestem taka chora, że widzę podwójnie. Ale naprawdę chcę o tym jak najszybciej napisać.

Ethan oficjalnie rozpoczął przedszkole. Dyskusje na temat tego, czy będzie jadł lunch szkolny czy też będzie przynosił lunch z domu, toczyły się wiele razy. Kilka tygodni temu Ethan przyszedł do mnie i powiedział: „Mamusiu, nie chcę już jeść mięsa. Będę weganinem tak jak ty.” Moje serce podskoczyło. Juan zakładał, że on nie wie, co mówi, i wieczorem poszedł i kupił pizzę. Ethan pozbierał wszystkie pepperoni i zjadł bezmięsną pizzę. Juan był zaskoczony.

Próbowałam nawrócić Ethana w zeszłym roku i nawet mi się to udało, ale krótko po tym, jak przeprowadziliśmy się tutaj, zszedł z drogi. Nigdy nie chciałam zmuszać go do weganizmu. Wiele osób powie, że on jest dzieckiem i powinien się słuchać. Ale on także jest osobą. I w naszym domu dyskutujemy nad wszystkim sprawami jako rodzina. Nigdy nie zmuszam nikogo, by szedł za moim wyborem żywności. Oczywiście, bardzo chciałabym, żeby byli ze mną weganami. Ale niech sami to wybiorą. Kiedy ja zdecydowałam się na bycie weganką, oni mnie wspierali w 100 %. (…)

Od tego dnia Ethan faktycznie je tylko wegańskie jedzenie. Tak więc rozmawialiśmy o tym z Juanem i on uważał, że Ethan powinien jeść lunche szkolne. Ja odpowiedziałam, że nawet jeśli przyniesie swój lunch, to i tak będzie go jadł w szkole. On na to, że nie chce, żeby inne dzieci się z niego naśmiewały, bo je dziwaczne jedzenie.

Jakie dziwaczne jedzenie? Wegańskie jedzenie jest właśnie jedzeniem. Nie ma w nim nic dziwacznego. Postanowiłam, że wybór będzie należał do Ethana. Jest dzieckiem, tak. Rozumiem to. Ale on potrafi dokonać własnego wyboru, kiedy chodzi o jedzenie. On wie, co lubi, a czego nie lubi. Zapytałam go: „Ethan, chcesz jeść lunche, które robi szkoła, czy te, które robi mamusia?” On na to: „Czy w tych szkolnych lunchach są krowy?” Odpowiedziałam: „Tak, baby”. On na to: „Fuj! Ja chcę to, co ty robisz, mamusiu!” Zaskoczony Juan potrząsnął głową i zgodził się, że Ethan dokładnie wie, czego chce.

Należy pamiętać, że ja nigdy nie chodzę po domu i nie powtarzam, że mielona wołowina = krowy i że kurczaki to są tak naprawdę żywe stworzenia etc. On sam to sobie przyswoił. To inteligentny dzieciak.

Dzisiaj odbył się wielki test. Kiedy Ethan wrócił do domu z przedszkola, zapytałam go, czy było mu smutno z powodu jedzenia. On odpowiedział, że nie i że było bardzo pyszne. Juan także obawiał się, że może poczuje się wyobcowany. Ale ja z radością zrobiłam mu dokładną kopię tego, co jego klasa jadła. Nawet owocowe ciastka na śniadanie. Jego oczywiście nie zawierały żelatyny. Dałam mu świeże owoce, a w szkole dzieci dostały słodzone, dałam mu wegańskie serowe krakersy zamiast chipsów, organiczny sok zamiast mleka, etc. On był zachwycony. Wiem to, bo jego pudełko na lunch było puste, kiedy wrócił do domu. Jedyne, czego nie zjadł, to jabłko, które dał nauczycielce. Czyż nie jest to cudne.

Jeszcze coś mnie zaskoczyło. Podczas przerwy, nauczycielka rozdawała dzieciom kakaowe ciasto i mleko. Ethan zapytał ją, czy to było krowie mleko. Kiedy odpowiedziała, że tak, powiedział, że on nie pije krowiego mleka. Ona poszła i przyniosła mu wodę. Zjadł ciasto, ale poinformował mnie, ze ono nie zawierało mleka. Na pewno zawierało, ale nie będę go straszyć każdym drobiazgiem. Powoli staje się świadomy pożywienia, jakie wędruje do jego ust, i to dla mnie jest najważniejsze. Taka jestem z niego dumna. Miałam łzy w oczach, kiedy powiedział mi, że poinformował nauczycielkę, że krowie mleko jest złe i że sprawia ból krowom.

Zamierzam kupić malutkie kartoniki z mlekiem sojowym, żeby mógł je mieć podczas takich przekąsek. Nauczyciele nie mogą podgrzewać ani chłodzić jedzenia przyniesionego z domu. Będę je wkładać do specjalnego woreczka termicznego. Jedno jest jednak pewne, że on wcale nie czuje się wyobcowany. Ani trochę. On widzi, że to jest jedynie tym, czym to jest – jedzeniem.

Być może nadejdzie dzień, kiedy mój mały chłopczyk uzna, że nie chce już jeść wegańskiego jedzenia, ale na razie robi to i robi to dobrze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: