O mnichu, który karmił robaki swoim ciałem…

Ahimsa jest istotną częścią naszego życia. Nie zabijamy mrówek, komarów, much i innych „niechcianych” małych obywateli tej planety. Pamiętam buddyjską historię o mnichu, który miał zainfekowaną ranę, w której zalęgły się robaki. Nie chcąc zabijać robaków, wyciął  z nogi kawałek ciała. Jest też chrześcijańska historia o Św. Symeonie, który mieszkał na małej platformie na słupie przez 40 lat. Kiedy przywiązał się do słupa na rok, sznur przeciął ciało, wywiązała się infekcja i w ranie zalęgły się  robaki. Kiedy  zdarzyło się, że robak wypadł z rany, pustelnik podnosił go i wkładał z powrotem, mówiąc: Jedz, co dał ci Bóg.

Jako dziecko miałam podobne ambicje… Teraz jednak uważam, że muszę być zdrowa i silna, aby w jakikolwiek możliwy sposób, choćby mentalnie, pomóc milionom zwierząt, skazanych na cierpienie i zagładę.

Parę dni temu, w blogu o drożdżycy wspomniałam, że należy oczyszczać swój organizm, szczególnie z pasożytów, które mogą zamieszkiwać w niemal każdym organie, w mięśniach, sercu, płucach, we krwi, w mózgu…  1/3 gatunków ludzkich pasożytów żyje w jelitach, 2/3 w innych miejscach.

Niektórzy naukowcy uważają, że różne zachowania są sterowane przez pasożyty. Nie będę się nad tym rozwodzić, bo istnieją na ten temat książki, ale utkwiła mi w pamięci jedna historia – motyliczki wątrobowej.

Pasożyt ten w formie dorosłej zamieszkuje wątrobę krowy czy też innego ssaka. Jaja motyliczki są wydalane z odchodami m. in. krowy. Głodny ślimak połyka jaja. W jelitach ślimaka wykluwają się młode larwy, które osiadają w gruczole trawiennym. Stamtąd już w formie cerkarii przedostają się na zewnątrz ślimaka, który próbuje blokować pasożyty za pomocą otoczki śluzowej, która otacza cerkarię, po czym ślimak pozbywa się tej kulki śluzu, która ląduje w trawie. Niestety, ale wszystko idzie zgodnie z planem motyliczki. Ponieważ na smakowity śluz natyka się mrówka. Wraz ze śluzem, mrówka połyka setki pasożytów, które usadawiają się w jej przewodzie pokarmowym, po czym wędrują, aż znajdą się w centrum układu nerwowego. Większość rusza z powrotem do przewodu pokarmowego, gdzie uformują cysty, a jeden lub dwa zostają w głowie mrówki. Tutaj zaczynają robić swoje czary mary. Kiedy zbliża się wieczór, mrówka nagle czuje, że musi odejść od swoich towarzyszy i wchodzi na szczyt źdźbła trawy. Tutaj czeka, aż jakaś krowa czy inny ssak połknie ją z trawą. Kiedy mrówka dostanie się do żołądka, motyliczki przemieszczą się do wątroby, gdzie będą żyć jako dorosłe osobniki.

Motyliczki kontrolują mrówkę. Jeśli mrówka siedzi na trawie całą noc i nie zostanie zjedzona, to motyliczka pozwala jej w ciągu dnia powrócić do mrowiska i przez cały dzień wykonywać zwykłe mrówcze obowiązki. A to dlatego, że jeśli mrówka zostałaby na pełnym słońcu, to wraz z nią, zginęłyby pasożyty. Tak więc wieczorem, motyliczka znowu wysyła mrówkę na sam szczyt źdźbła trawy, gdzie mrówka znowu siedzi bez ruchu przez całą noc.

Dawno temu postanowiłam znaleźć najlepsze zioła na pasożyty. I tak mozolnie, wypróbowałam na sobie bardzo różne środki, zwykle naturalne, ale także nie pogardziłam chemią. Dlatego odradzam jakichkolwiek środków farmaceutycznych, które mogą uszkodzić m. in. wątrobę. Najlepiej stosować zioła. Tak więc, oto rezultaty moich kilkuletnich prób z różnymi ziołami i mieszankami ziołowymi.

Zwykle najlepiej działają ekstrakty na spirytusie lub roślinnej glicerynie. Ale jeśli jest dobra mieszanka w wegańskich kapsułkach albo tabletkach, to też działa. Nie polecam za bardzo parzenia ziół, ekstrakty są dużo silniejsze.

Mieszankę tych ziołowych ekstraktów należy brać przez jakieś 10 – 14 dni, dwa razy dziennie plus na początku koniecznie lekki środek przeczyszczający, żeby toksyny nie zalegały w jelitach. Potem powtarzamy kurację za jakiś miesiąc, żeby pozbyć się młodych, zanim zaczną być dorosłe, a potem znowu za parę miesięcy:

Orzech czarny czyli Black Walnut (łacińska nazwa Juglans nigra – ekstrakt z zielonych niedojrzałych orzechów)  – zaczynam od 10 kropli 2 razy dziennie przez 2 dni, potem zwiększam do 15 lub więcej – NAJWAŻNIEJSZE zioło, można brać tylko to, i jest dość łatwo dostępne.
Bylica roczna (angielska i łacińska nazwa Artemisia annua) – ale nie Artemisia Absynthium (która też ma pewne właściwości antypasożytnicze, ale nie jest tak dobra jak Sweet Annie/Artemisia annua)

Gorzkla właściwa/Kwasja (Quassia amara lub Picrasma excelsa)

Ja mieszam te 3 zioła (ekstrakty) w szklance, dodaję troszeczkę wody i piję 2 razy dziennie.


(Zwykle zaleca się mniejszą ilość kropli na początku, ale ja zawsze stosuję zabójczą dawkę).

Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale zwykle pasożyty są widoczne niemal od razu w kale.

Czasami zdarzają się dobre gotowe mieszanki ziołowe, ale trzeba sprawdzić, żeby koniecznie zawierały przynajmniej Orzech czarny/Black walnut, a najlepiej wszystkie 3 składniki.

Również suszone zmielone goździki działają na jaja, zapobiegając powtórnej infekcji. Ja zwykle nie stosuję goździków, tylko powtarzam całą kurację.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: