Wegański abolicjonizm

Jordan Protano-Byrne jest wegańskim abolicjonistą i aktywistą. Zaadoptował kilkanaście nie-ludzi, w tym owce, kury i pawie. Kiedy nie zajmuje się swoimi uratowanymi nie-ludźmi, poświęca czas sprawom politycznym i kwestiom praw człowieka, w swoim domu w Lancashire, w północno-zachodniej Anglii.

P: Kiedy, jak i dlaczego zostałeś weganinem?

Jordan: Zawsze byłem zafascynowany zwierzętami i przyrodą. Jako mały chłopiec miałem obsesję na punkcie entomologii, ale nigdy nie zastanawiałem się nad zwierzętami, które jadłem przez większość mojego życia.

Na szczęście, to się zmieniło. Zostałem weganinem, kiedy miałem 12 lat. Najpierw przez kilka miesięcy byłem wegetarianinem. Wszystko zaczęło się wtedy, kiedy postanowiłem się dowiedzieć, dlaczego niektórzy ludzie są wegetarianami/weganami, i kiedy już dowiedziałem się, skąd pochodzi moje ”jedzenie” i co tak naprawdę dzieje się na farmach hodowlanych i w rzeźniach, zdałem sobie sprawę, że w żadnym wypadku nie mogę dalej wspierać tego systemu, tak więc natychmiast zostałem wegetarianinem.

Ale kiedy zacząłem poznawać filozofię praw zwierząt, doszedłem do wniosku, że bycie lacto-ovo wegetarianinem po prostu nie wystarczy. Eliminacja nabiału, jajek i innych produktów pochodzenia zwierzęcego to bardzo niewielkie wyrzeczenie dla dobra zwierząt, ale jest to konieczne, jeżeli chcemy być moralnie konsekwentni i skuteczni w zwalczaniu szowinizmu gatunkowego we wszystkich jego zakamuflowanych formach.

P: Czy trudno było zostać weganinem w tak młodym wieku, biorąc pod uwagę, że wciąż mieszkałeś z rodziną? Jaka była reakcja twoich rodziców i jak ich o tym poinformowałeś?

Jordan: Bycie weganinem, kiedy sam nie kupujesz żywności, na pewno nie jest łatwe. Na szczęście dla mnie, moja mama była od dawna wegetarianką i nie miała problemu z kupowaniem dla mnie żywności wegańskiej. Reszta mojej rodziny obecnie uprawia cichą tolerancję, ale na początku zdarzały się zaognione momenty.

Z perspektywy czasu, przyznam, że nie panowałem nad sytuacją zbyt dobrze. Moja rada teraz jest taka, żeby w razie jakichkolwiek komentarzy, bez znaczenia jak infantylnych, tępych czy prowokujących, odpowiadać uprzejmie i ze spokojem.

To jest zawsze lepiej odbierane, i nawet jeśli nie będą się z tobą spierać, to są bardziej skłonni, by być tolerancyjni i szanować twoje poglądy. Czasami nawet sama obecność weganina może wystarczyć do zakwestionowania obecnego stanu rzeczy i zdenerwowania ludzi, którzy często zaczynają się bronić i wtedy należy zapanować nad taką sytuacją, zanim jakakolwiek znacząca wymiana opinii może się zacząć. Najlepszym sposobem, aby rozpocząć ten proces, jest bycie wyrozumiałym, uprzejmym, ale stanowczym i oczywiście logicznym!

P: Niektórzy młodzi ludzi mogą łatwo przejść na weganizm, ale nie wiedzą, od czego zacząć, jeśli chodzi o aktywizm. Czy możesz powiedzieć coś na temat działalności, w jaką jesteś zaangażowany i jak młodzież może wykorzystać swoje umiejętności, aby pomóc?

Jordan: Istnieje mnóstwo form aktywizmu, więc nie ma usprawiedliwienia dla leserywizmu!

Wiele osób zapisuje się do grup i pomaga w organizowaniu stoisk i protestów, które są świetnymi formami aktywizmu, ale radzę, żeby ludzie byli ostrożni, do jakich grup się zapisują.

Przeważnie „grupy obrony praw zwierząt”, choć często składają się z ludzi oddanych i mających dobre chęci, uprawiają welferyzm (walczą o dobre traktowanie zwierząt hodowanych na mięso) pod przykrywką ognistych abolistycznych sloganów. Jeśli w twoim mieście są takie właśnie grupy, załóż swoją własną!

Ale jeśli protesty i stoiska z literaturą nie są dla ciebie, to spróbuj pracować społecznie w lokalnym schronisku. Tam zawsze brakuje ludzi, w rezultacie czego zwierzęta nie mają żadnego towarzystwa.

Jeśli to możliwe, zaadoptuj jakieś zwierzęta. Niestety, jest o wiele więcej zwierząt niż potencjalnych domów i chociaż przyjęcie psa lub królika nie rozwiąże tego problemu, to jednak będzie dosłownie całym światem do tych, którym zapewnisz dom.

Ja właśnie poszedłem tymi ścieżkami. Kiedy zostałem weganinem, zacząłem działać w mojej lokalnej grupie „obrony praw zwierząt”, ale skończyło się na tym, że wkrótce odszedłem, z powodu różnicy ideologicznych. Zajmuję się różnymi uratowanymi zwierzętami i obecnie zbieram ludzi, aby zawiązać grupę abolicjonistyczną.

P: Jakie masz doświadczenia w szkole średniej jako weganin? Jak radzisz sobie z rówieśnikami, którzy nie mogą zrozumieć ideału praw dla zwierząt lub ci po prostu dokuczają?

Jordan: W ciągu lat spotkałem się z różnymi reakcjami. Wielu  ludzi zachowuje się defensywnie i niemal biorą to do siebie osobiście. Do tych uśmiecham się wewnętrznie i delikatnie zapuszczam sondę w bardziej sprzyjających okolicznościach. Niektórzy są bardziej agresywni i oni dokuczali mi.

Zawiedli się, bo jeśli kiedykolwiek z czegokolwiek byłem dumny, to właśnie z tego, że jestem weganinem.

Noszę duży zielony znaczek wegański na mojej bluzie, a kiedy zacząłem chodzić do szkoły średniej, miałem żółtą torbę z dużym czarnym napisem „Mięso to morderstwo”, co każdemu dawało do zrozumienia, jakie wyznaję zasady etyczne.

Prawie każdy już wie, że jestem weganinem, ale nadal pojawia się to w rozmowach.

Czasem jest ciężko, ale myślę, że w takich sytuacjach musimy starać się, aby taka rozmowa była produktywna i edukowała ludzi zainteresowanych szowinizmem gatunkowym, traktowaniem i wyzyskiem zwierząt, i filozofią praw zwierząt.

Oczywiście, rozmawiam na ten temat tylko wtedy, kiedy uważam, że ta konwersacja może być produktywna, a jeśli nie, to po prostu odchodzę, albo jeśli mam ochotę, to demontuję tępe argumenty strony przeciwnej, dla własnej przyjemności. Ale ja po prostu kocham dyskusje i mam dość grubą skórę, tak więc nie polecam każdemu takiego zachowania.

P: Czy często czujesz się wyobcowany ze względu na swoje przekonania? Jeśli tak, to jak sobie z tym radzisz?

Jordan: Czasem tak. Bycie weganinem to często doświadczenie wyobcowania, zwłaszcza wówczas, gdy odrzucasz dominującą ideologię. Najbardziej apolityczni/apatyczni ludzie nie trudzą się podnoszeniem kwestii politycznych, ani ja tego nie robię w ich towarzystwie. Staram się utrzymywać kontakty towarzyskie głównie z innymi weganami. Kiedy w czasie tygodnia czuję się zdołowany, myślę o weekendzie, spotkaniach, pokazach, itp. I dużo czytam. To zawsze miło wiedzieć, że nie jesteś jedynym rozsądnym człowiekiem na świecie.

P: Jaką radę dałbyś komuś, kto nie jest jeszcze w pełni weganinem, ale po prostu potrzebuje tej dodatkowej motywacji, żeby dokonać tego wyboru?

Jordan: Myślę, że ważne jest, aby zrozumieć, że każdy szowinizm gatunkowy, że wszelki szowinizm gatunkowy jest odpowiedzialny za ten horror, jaki zwierzęta muszą znosić.

Często wielu ludzi upiera się przy zostaniu lacto-ovo wegetarianami czy innymi wegetarianami, ale nie-weganami, bo uważają, że weganizm nie jest konieczny. Ale spożywając sery, jaja od kur hodowanych na wolności czy jakiekolwiek zwierzęce produkty, wspieramy tę ideologię, że wyzysk jest do zaakceptowania, skazujemy miliardy zwierząt na niepotrzebne cierpienie, legalizując ich niewolnictwo i ich status jako własności. Ta ideologia, szowinizm gatunkowy, opiera się na filozofii, że wszystkie zwierzęta znoszą wszelkie możliwe cierpienia, bo jedna grupa zwierząt – ludzie – jest wyższa od innych.

Wszyscy, którzy widzą, jak niebezpieczny jest ten mit i niesprawiedliwość, i jaki ogrom cierpienia i nieszczęścia wywołuje, muszą zdać sobie sprawę z tego, że jedynym sposobem, aby walczyć ze wszystkimi jego przejawami, jest konsekwentne działanie i uderzenie w podstawy problemu. Weganizm jest nieodzowny.

Na podstawie artykułu:

http://veganproletariat.blogspot.com/2010_04_01_archive.html

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: