Wegańskie sanktuarium dla kur i kogutów

Eastern Shore Sanctuary w stanie Vermont w USA

Sanktuarium opiekuje się kurami i kogutami, które albo uciekły z rzeźni, albo zostały uratowane przez ludzi, którzy nie mogą się nimi opiekować. W sanktuarium pracują jedynie weganie, a osoby starające się o prace w sanktuarium muszą być weganami.

Fragment z bloga sanktuarium pt.

Dlaczego obrońcy praw zwierząt mają taką opinię na temat społeczeństwa.

(28 marca 2010)

Tydzień temu zadzwoniła do nas pewna kobieta, która chciała zaadoptować koguta. Pełny szok, NIKT nie chce kogutów. Chciała zaraz po niego przyjechać i go zabrać – ponieważ ma 18 kur i żadnego koguta – jak mi powiedziała – ale odpowiedziałam, że my sami musimy go do niej zawieźć, żeby sprawdzić miejsce. Tak więc umówiliśmy się, że przywieziemy go pod koniec tygodnia.

Oczywiście przeprowadziliśmy całą tę rozmowę o tym, że ona go nigdy nie zabije, i ona przysięgała, że nigdy tego nie zrobi. Powiedzieliśmy jej także, że ten kogut to ostatni pozostały przy życiu zawodnik z walk kogutów i przez większość czasu pozostaje w klatce, ponieważ jeszcze się nie nauczył nie walczyć oraz o tym, jak wspaniałe stanie się jego życie, kiedy będzie miał dla siebie cały świat z samymi kurami, i nikt go nie będzie ranił. Och, ona się z tym zgodziła, że będzie cudownie.

Przez cały tydzień mówiliśmy mu, jak to będzie wspaniale, i że nigdy nie będzie musiał siedzieć w klatce.

W sobotę włożyliśmy go do małej klatki i pojechaliśmy do niej (około 30 minut polną drogą w ślicznej okolicy na zupełnym pustkowiu). Na miejscu zobaczyliśmy piękne podwórko, po którym kury spacerowały sobie, gdzie tylko chciały, zupełnie wolne. Pomyśleliśmy, ojej, doskonałe miejsce, i podchodziliśmy właśnie do drzwi, kiedy na zewnątrz wyszła kobieta z tym grymasem na twarzy. Zapytałam więc, czy przyjechaliśmy za wcześnie? A ona powiedziała, że nie, żebyśmy poczekali, tylko pójdzie po sweter. Ale dalej nie ruszała się z miejsca i zrobiła następną minę, i już wtedy wiedziałam. Był to ten specyficzny wyraz współczucia, który, jak ludziom wydaje się, sprawia, że wszystko jest już w porządku (oczywiście tak jest w jej świecie). Powiedziała: Och, tak mi przykro, próbowałam dzwonić dziś rano, ale miałam zły numer telefonu (inaczej niż poprzednio, kiedy dzwoniła do nas dwa razy). Co się więc wydarzyło? Ktoś inny „dał jej” koguta.

Rzuciła się, żeby mnie objąć, i jedyne, co mogłam zrobić, to wyciągnąć ręce w obronie i powiedzieć ,,nie”, ale ona JUŻ MNIE OBEJMOWAŁA, a ja JĄ ODPYCHAŁAM. Następnie skierowała się w stronę Arama, ale jego spojrzenie wystraszyło ją bardziej niż moje, więc się wycofała.

Żadne z nas nie potrafiło nic powiedzieć, nic, dosłownie, byliśmy tak źli i zdenerwowani – a ona paplała o tym, jak jej przykro, że straciliśmy czas (jakby o to nam chodziło) i nawet posunęła się do tego, że zaoferowała nam filiżankę kawy, jak my byśmy nawet brali pod uwagę możliwość, by z nią usiąść. Wreszcie wykrztusiłam ”nie” – to było jedyne słowo, jakie mogło wyjść z moich ust – i oboje odwróciliśmy się i odeszliśmy. Mogłam zrobić tylko to albo zawyć jak szaleniec.

Podnieśliśmy klatkę z biedaczyskiem (postawiliśmy go tak, żeby sobie mógł oglądać spacerujące kurki) i odjechaliśmy. Dalej siedzi w klatce przez większość dnia i znowu staramy się go oduczać starych nawyków, jak to robiliśmy przedtem.

Przynajmniej zaczęła się wiosna i on będzie już w porządku, zwłaszcza, kiedy będziemy mieć więcej kur, ale to nie o to chodzi. Im nie zależy. Jestem pewna, że ten nowy kogut dobrze wygląda w jej posiadłości, a dla niej to one wszystkie są takie same, i jestem także pewna, że za parę godzin, jej poczucie winy zamieniło się w gniew i odrazę do grubiańskich ludzi od zwierząt.

Zawsze, kiedy ludzie się dziwią: dlaczego och dlaczego obrońcy praw zwierząt tak się na to zapatrują, ja się dziwię: dlaczego och dlaczego oni się dziwią.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: