Wegański nowicjusz

Po miesięcznej próbie, przygoda nadal trwa.

(Autor artykułu postanowił być weganinem przez miesiąc luty i codziennie pisał na temat swoich doświadczeń)

Gazeta The Oregonian

autor: Grant Butler

1 marca 2010r.

(Oregon w USA)

Wraz z dzisiejszą kartką z kalendarza, moje oficjalne bycie weganinem skończyło się. Ale nie oczekujcie, że wpadnę dzisiaj wieczorem do hamburgerowni albo że wrzucę kilogram boczku do mojego koszyka w spożywczym. Nie stanie się to w bliskiej przyszłości. Postanowiłem pozostać przy weganizmie.

Tak naprawdę, to taką miałem nadzieję i intencję od samego początku. Wyznaczyłem sobie datę na początek marca jako furtkę, na wypadek, gdybym miał problemy z przestrzeganiem diety roślinnej, ale to wcale nie było trudne. Poznałem zupełnie nową gamę ziaren i fasolek, które sprawiły, że gotowanie stało się ekscytujące i zróżnicowane… Eksperymentowałem z różnymi rodzajami zieleniny z sekcji z warzywami i nie mogę się doczekać, aż zacznie się sezon, kiedy warzywa będą sprzedawane na rynku przez farmerów, pod koniec miesiąca, żeby spróbować nowych i niezwykłych produktów z oregońskich gospodarstw.

Jadanie w restauracjach też wcale nie jest problemem, ponieważ w tak wielu restauracjach jest duży wybór dań wegańskich, i dopiero nadgryzłem długą listę miejsc, które mam ogromną ochotę wypróbować.

Odniosłem bardzo dużo korzyści fizycznych. Zrzuciłem zadziwiające 6 kg w ciągu 28 dni, bez liczenia kalorii czy bycia ciągle głodnym. W nocy śpię lepiej, co na pewno jest rezultatem tego, że mój organizm nie musi się nadwyrężać, aby strawić jakąś wołowinę. W rezultacie mam tony energii, mogłem zmniejszyć moje uzależnienie od kawy i Coli Light, żeby przetrwać popołudnie. Hej, każdy grosz się liczy w obecnych czasach.

Najlepszą rzeczą w moim odkrywaniu weganizmu był dialog, który rozwinął się bezpośrednio dzięki cudowi, jakim jest Internet, z weganami na całym świecie. Nigdy nie spodziewałem się, że otrzymam słowa zachęty i rady od czytelników z tak daleka jak z Melbourne, Cape Town i Kuala Lumpur. Wspaniale jest wiedzieć, że jest tak wielu ludzi, którzy troszczą się o dobro zwierząt i środowiska.

Te konwersacje będą nadal prowadzone, chociaż nie będę blogował już tak często na ten temat. Zapisałem się na kursy gotowania wegańskiego w marcu i kwietniu (stracę pierwszą lekcję, bo pokrywa się z wręczaniem Oskarów, które dla mnie, uzależnionego od rozrywki, jest tak święte jak święta Bożego Narodzenia), a w maju zapisałem się na kurs pod niezwykłym tytułem „Przygody z Tofu”. Podzielę się z wami tym, co mi się uda przyswoić. A na razie, będę pisał na tematy wegańskiej mody i odkryć w restauracjach i koszyku na zakupy.

http://www.oregonlive.com/foodday/index.ssf/2010/03/staying_vegan_after_a_month_of.html

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: