Przyjaciółka Rudolfina

Mam przyjaciółkę, Rudolfinę. Jest, jak sama nazwa wskazuje, ruda, a raczej była, bo teraz jest srebrno-ruda. Z wiekiem nabyła trochę srebrnego koloru, ale nadal jest piękna i mądra. Patrzy na mnie swoimi bursztynowymi oczami i wiem, co ma mi do powiedzenia. Bo my rozumiemy się bez słów. Kiedy robię coś w kuchni, ona wzrokiem zaklina i nagle… coś pożądanego przez nią przypadkiem spada na podłogę. Wtedy to już należy do Niej. To się zdarzyło już tyle razy, że wiem, że ona po prostu hipnotyzuje jedzonko: spadnij, spadnij, spadnij… i spada. Czasami, jak mi bardzo zależy, żeby nie spadło, proszę: nie patrz się i ona odwraca wzrok. Właściwie nie muszę mówić, bo i tak mnie nie słyszy. Moja przyjaciółka jest głucha – od petard, które słychać u nas bez przerwy przez dwa tygodnie w okolicach świąt. W tym roku nareszcie nie cierpiała z ich powodu, bo ich nie słyszała. W poprzednich latach musiała dostawać lekarstwa, bo tak bardzo się trzęsła ze strachu i bólu.

Teraz porozumiewamy się bez słów. Kiedy się kąpię, rudy nosek wygląda przez otwór w drzwiach łazienki, kiedy siedzę przy stole, leży na moich stopach, kiedy wracam z pracy, leży w progu, żeby nie przeoczyć mojego wejścia, bo przecież nie słyszy, ale szczeka, kiedy ktoś idzie . Broni swoich podopiecznych, których pilnowała dawniej jak niania. Oni już wyrośli i mówią do niej: „co tam, kumplu?”. Chodziła z nami po górach i przez górskie strumienie, wyjeżdżała na każde wakacje. A teraz jest nadal naszym przyjacielem i dobrym duchem naszego domu, choć chodzi już powoli, niedowidzi i nie słyszy. Ma 14 lat, ale mimo swego sędziwego wieku, pani weterynarz powiedziała, że krew ma młodzieniaszki. Podobnie jak my, od wielu lat jest wegetarianką. Karmiona oczywiście specjalną karmą wegańską dla psów, ale także ma swoje kulinarne upodobania. Uwielbia na przykład marchewkę. A jak obieram głąba kapuścianego, to ślinka leci jej z pyska i zawsze ścigają się z synem, kto pierwszy. Muszę równo dzielić, żeby nie było zazdrości w rodzinie. Rarytasem też jest orzech kokosowy i kiwi – ale tylko słodkie. Chlebek może być, ale z masełkiem lub pasztetem sojowym. Nie pogardzi kulkami dla kotów, ani ciastkiem dla psów, ale o wiele bardziej lubi jabłuszko. Nie lubi tylko sałaty i pomidorów, ale kiszony ogórek jest jak najbardziej pożądany. Mimo swojego groźnego ujadania na widok gościa lub obcej osoby, jest uosobieniem łagodności. Nigdy nikogo nie ugryzła, nawet innego psa, a koty kocha wszystkie, bo ma swoje dwa. Ustawia je tylko czasami burknięciem, bo to kocie rozwydrzone towarzystwo zawsze galopuje po mieszkaniu. I pomyśleć tylko, że jako dorastającego szczeniaka ktoś porzucił ją w lesie. Stracił największego przyjaciela i strażnika domu. A my zyskaliśmy ukochanego członka rodziny.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: