„Chuda Suka“ czyli jak być szczupłym, zdrowym i współczującym

Autorki książki o kontrowersyjnym tytule „Skinny Bitch“ („Chuda Suka“), która niedawno ukazała się w USA, mogą pochwalić się zgrabną sylwetką, zdrowiem i karierą. Rory Freedman jest byłą agentką Agencji dla Modelek, Kim Barnouin to była modelka z tytułem naukowym dietetyka medycyny naturalnej. Obie są wojującymi wegankami w imię zdrowia człowieka i dobra zwierząt. Nie przebierają bynajmniej w słowach zwracając się do swoich otyłych czytelniczek, bezlitośnie krytykując nawyki odżywiania się Amerykanów.

Oczywiście na pierwszy ogień idą tzw. restauracje „fast food“ (expressowe odżywianie) jak niestety dobrze już nam znany w Polsce McDonald, Burger King, etc. z ich menu serwującym tzw. „junk food“ czyli ”śmieciowe jedzenie”.

W rozdziale „ Odżywianie się martwym, gnijącym, rozkładającym się mięsem“ (The dead, rotting decomposing flesh diet), jak nietrudno zgadnąć, autorki rozprawiają się z naszymi nawykami jedzenia mięsa. Jedzenie mięsa nie tylko szkodzi naszemu zdrowiu, ale jest przyzwyczajeniem  sprzecznym z naturą człowieka i wcale nie sprzyja zrzuceniu extra kilogramów.

No a co z pozoru skuteczną dietą Atkinsa, która opiera się na jedzeniu wyłącznie białka pochodzenia zwierzęcego i ograniczeniu węglowodanów, w tym owoców i warzyw?

„ Dieta Atkinsa. Hmmm? Jedzenie mięsa martwych krów, martwych świń, martwych kurczaków. Unikanie świeżych owoców. Trzeba być totalnym debilem, żeby wierzyć, że dieta Atkinsa uczyni was szczupłymi. Albo jesteście nie nażartymi świniami, które pragną wierzyć, że mogą opychać się hamburgerami i stracić na wadze (…) jeśli chcecie być szczupli, musicie być zdrowi! Codzienne jedzenie padliny i unikanie jedzenia owoców, to przepis na katastrofę…“

W innym miejscu autorki dodają:

„Jedzenie zwierzęcego białka w dużych ilościach wraz z tłuszczami nasyconymi, a unikanie nie przetworzonych zbóż, warzyw, świeżych owoców pozbawia naszą dietę celulozy, która pochłania toksyny i tłuszcz i wydala je z naszego organizmu. W rezultacie wyrządzacie sobie wielką szkodę , uszkadzając, osłabiając nerki, nabawiając się kamieni nerkowych. Wykonują one bowiem podwójny wysiłek, kiedy muszą rozłożyć białko i usunąć szkodliwe produkty przemiany materii (…) cukrzycy będą nawet bardziej narażeni na wysokobiałkowej diecie, ponieważ już są oni skłonni do zachorowań na nerki…“

A oto inny zabawny cytat o naszej rzekomej naturze mięsożerców i myśliwych:

„ Wyobraźcie tylko sobie, że próbujecie dogonić zwierzę, złapać je i zabić gołymi rękami, posługując się swoimi pazurami, zębami, szczękami. Nie tylko wyglądalibyście śmiesznie, ale także pewnie dostalibyście niezłego kopa w zad. A nawet gdyby wam się udało, to wyobraźcie sobie jedzenie swojej zdobyczy na surowo bez sztućców. Tak, mózg człowieka pozwala nam odseparować się od procesu polowania. Ale czy oznacza to, że postąpiliśmy na tyle w „ewolucji“ i jesteśmy na tyle „inteligentni“, że możemy jeść mięso zwierząt po prostu dlatego, że jesteśmy w stanie? „Inteligencja“ człowieka stworzyła również alkohol, papierosy, narkotyki. Czy więc powinniśmy pić, palić, narkotyzować się tylko dlatego, że mamy taką możliwość?“

Tak, natura nie stworzyła nas na myśliwych. Przemawiają za tym inne fizjologiczne cechy naszego organizmu: odczyn naszej śliny jest zasadowy, zwierzęta mięsożerne mają odczyn kwasowy przystosowany do trawienia mięsa. Także nasz żołądek nie wytwarza wystarczająco kwasu solnego, żeby trawić mięso, etc.

A poza tym, a może przede wszystkim należy przyjrzeć się okrutnym realiom przemysłu mięsnego. Brzmi to jak czysty horror:

„Z miliarda zwierząt hodowlanych zabijanych rocznie w Ameryce na pożywienie dla człowieka, większość pochodzi z tzw. farm produkcyjnych. Farmy produkcyjne, które hodują bydło, świnie, kurczaki, kury, cielaki, dojne krowy trzymają olbrzymie ilości zwierząt na bardzo małej powierzchni. Nie ma tam rozległych łąk albo pastwisk z soczysto zieloną trawą. Zwierzęta są stłoczone w budynkach, gdzie dosłownie siedzą jedne na drugich. Kury znoszące jajka są wciśnięte w tak małe klatki, że nie są w stanie rozłożyć skrzydeł a ich poranione nogi obrastają druciane podłogi klatek. Żyjąc w takim stłoczeniu i stresie kurczaki dziobią się nawzajem i pracowników fermy, dlatego ucina im się dzioby rozgrzanym nożem. Świnie i krowy są uwięzione w tak małych boksach, że nie są w stanie się obrócić albo położyć. Bydło poddaje się piętnowaniu gorącym żelazem, kastracji, wyrywaniu rogów. Świnie też cierpią na skutek piętnowania i kastracji a także okaleczeń na skutek obcinania uszu, ogonów, wyrywania zębów. Wszystkie one żyją we własnych ekskrementach, moczu i wymiotach z zainfekowanymi, ropiejącymi wrzodami i ranami. Żeby utrzymać je przy życiu w tych warunkach farmerzy muszą podawać im antybiotyki.“ Wiadomo, że antybiotyki te przedostają się do organizmu konsumenta mięsa. Trudno nam tu będzie życzyć: „Smacznego “.

Przepisy:

Gulasz po wegańsku

Duża cebula drobno pokrojona

2 kubki brukwi

3 średniej wielkości ziemniaki

Paczka wegańskich kiełbasek albo parówek

1 dobrze podpieczona czerwona papryka drobno pokrojona

ząbek czosnku drobno pokrojony

1.5 ł kminku

2 listki laurowe

2 Ł słodkiej papryki

6 kubków bulionu wegańskiego

sól, pieprz

2Ł mąki kukurydzianej rozpuszczonej w 1/2 kubka wody

2Ł oliwy z oliwek

Cebulę poddusić na oleju, dodać paprykę, czosnek. Przełożyć do garnka z bulionem wraz z ziemniakami, brukwią i pozostałymi przyprawami. Gotować na wolnym ogniu przez 25 minut. Kiełbaski pokroić w plastry, lekko podsmażyć, dodać do gulaszu, pogotować 5 minut. Zagęścić mąką z wodą. Podawać z chlebem albo plackami ziemniaczanymi.

Rory Freedman i Kim Barnouin

W Polsce książka ukazała się pod niewinnym tytułem Wegańska bogini, i dostępna jest m. in. w księgarni Viva:

http://sklepik.viva.org.pl/weganska-bogini-kbarnouin-freedman-p-532.html

Advertisements

One response to this post.

  1. Posted by BK on 24 lutego 2010 at 11:45

    No ale przecież nikt nikomu nie każe jeść w burger king. Jeśli ktoś decyduje się tam na posiłek to tylko z własnej nieprzymuszonej woli- i nawet takie promocje jak ostatnio zestaw – burger i frytki za 5zł-go nie przyciągnie. Musimy pamiętać , że nie każdy w dzisiejszych czasach może sobie pozwolić na codzienne spożywanie sałatki za 30 zł nawet jeśli bardzo by tego chciał. Bardzo dobrze , że polski tytuł książki nie brzmi „Chuda suka” a „Wegańska bogini” 🙂

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: