Cholender, co z tym weganizmem


Tłumaczenie artykułu Demi Knitgh Clark pt. The WTF on the Vegan Thing

Weganizm. Powtórz to słowo szybko pięć razy i naprawdę zabrzmi jak przekleństwo albo coś z komedii Willa Ferrella. Ajjj-bajbiii!

Postanowiłam poświęcić mój dzisiejszy kawałek weganizmowi z dwóch powodów – pierwszy: sama bronię tego wyboru na co dzień, i może pomoże to troszkę oczyścić atmosferę; drugi: mam nadzieję, ze zaprezentuję nową perspektywę co do tego wyboru, dla moich przyjaciół i rodziny (i nieznajomych), którzy od lat znają moje nawyki żywieniowe.

Trochę historii – mam 33 lata, dwójkę małych dzieci i męża, który wychował się w miasteczku “Mięso-z-ziemniakami” w stanie Ohio (uwielbiam to miejsce, ludzi i festiwale. Nikogo tu nie osądzam.) Prowadzimy szczęśliwą egzystencję na „przedmieściach” i jeszcze dwa lata temu nie miałam żadnej świadomości co do tego, jaką żywność kładłam na nasze talerze. Znowu, nie oceniajmy tutaj – nasza rodzina należy do bardzo zajętych i łatwo wpadliśmy w nawyk „jedzenia wszystkiego, co było dostępne i wygodne.”

Kiedy zostałam instruktorką jogi, zrobiłam to w okresie równoległego wszechświata – trenowałam także jako biegaczka maratonowa. Tak więc, w tym samym czasie, kiedy mój system wierzeń został zakwestionowany (mój ulubiony cytat, który powtarzaliśmy podczas treningu na instruktora, to: „Oby wszystkie czujące istoty uzyskały wolność” – dzięki legendarnej nauczycielce, będącej weganką przez całe życie, Lizzy Hoffman), starałam się też znaleźć zdrowsze metody treningu (maratonowego). Natknęłam się wtedy na artykuły Sage Rountree i Scotta Jurek – Sage uprawia trójbój i jest instruktorem jogi, a Scott jest wegańskim ultramaratończykiem. Och – więc możliwe jest, by zrezygnować z mięsa, mieć sumienie, i dalej być „treningowym osiłkiem?”

Tak więc to było może zbyt dużo mojej historii. Szybki przeskok do dnia dzisiejszego – mam firmę PR (public relations) i pracuję głównie w świecie wyścigów samochodowych/NASCAR. Jestem wegetarianką od ponad roku. Kocham wszystkich w moim otoczeniu, każdego weekendu jesteśmy jakby podróżującą rodziną – ale nawyki żywieniowe pozostawiają trochę do życzenia. Poznałam tak wielu kucharzy zespołu, którzy są na tyle słodcy, żeby mi przygotowywać „specjalne” posiłki (jest dla nich niemal wyzwaniem, by zrobić coś „niemięsnego”), a także ludzi, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej o procesie eliminacji mięsa (wegetarianizm) i dodatkowo nawet nabiału i jajek (weganizm).

Teraz, kiedy poczułam się komfortowo w pierwszej fazie bycia wegetarianką przez rok, postanowiłam zrezygnować z nabiału i jajek jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Wydaje się, że większość znajomych i rodziny popiera wegetarianizm, ale weganizm wydaje się ekstremalny dla wszystkich. Nie jestem pewna dlaczego – uwielbiam ten artykuł w Men’s Journal na temat wegańskich sportowców, w którym Scott Jurek powiedział: „Zwierzęta są weganami od lat i nie padają ze zmęczenia.” Dla mnie wydaje się to być naturalną, kolejną fazą, dlaczego więc uważane jest to za ekstremalne?

Tak więc, kiedy słyszę “Po jaką cholerę masz być weganką, na miłość boską?”, to dla każdego, kto nie wie wystarczająco o wegańskiej kulturze, wyjaśnię w skrócie: Większość z nas jest „w połowie drogi”… kochamy życie, zdrowie, rodzinę i lubimy mieć mniejszy udział w powodowaniu globalnych kłopotów środowiska. Okazyjnie boli mnie żołądek, kiedy widzę billboardy ze ślicznymi krowami trzymającymi napis „Jedz więcej kurczaków” („hej, my mamy przyjemne życie!”) czy też te, reklamujące uśmiechnięte kalifornijskie krowy wypasane na łące (…)

Powtórzę, że szerzę tutaj wegańską miłość – nie próbuję zachęcać do zamieszek mięsnych. Kocham mięsożerców, pod warunkiem, że wiedzą, skąd pochodzi ich mięso i jak zostało wyhodowane (…). Weganie czy nie-weganie – wszyscy powinniśmy wiedzieć, skąd pochodzi nasze jedzenie. Podnoszenie poziomu świadomości (dotyczy to także mnie) – jest codziennym wyzwaniem.

Hej, niektórzy ludzie ćwiczą na siłowniach jak szaleni. Inni są uzależnieni od tv, albo są fanatykami sportu. Cokolwiek to jest i jeśli daje ci to radość, rób to – pod warunkiem, że nie robisz tego kosztem innych. Jeśli chodzi o spotkanie z przyjaciółmi wegetarianami czy weganami, nie traktuj ich, jakby mieli jakiś nałóg czy anomalię. Są tacy sami jak ty –  jedynie podjęli świadomą decyzję, aby wiedzieć, co wkładają codziennie do swoich ust.

About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: